Legendy Wakikiki. Przygody Szumiącej w krainie robali. Newsy.

A co ostatnio slychac?

czwartek, 14 maja 2009

Lokalizacja naszej redakcji zobowiązuje nas niestety do wspierania przed Eurowizją toppowej reprezentacji Wagonowej ojczyzny. Wolelibyśmy pewnie kopanie (choć piłki nożnej nie promujemy), ale siłą rzeczy wspieramy dziś Gordona, Rene i Jeroena, bo tak wypada. Świećcie chłopaki świećcie (kto z nas nie pamięta starej oazowej piosenki Świeć Jezu Świeć), niech wam świecąco-odblaskowe garnitury w tym dopomogą i moc będzie z wami aż do półfinałów (no większych ambicji to my nie mamy). Może spotkacie tam słowiańską Lidię i się który zakocha , choć jednemu z was pewnie będzie trudno ze względu na upodobania. Z całego serca powodzenia!

A tu następuje szlagier:

To by było na tyle Eurowizji.

I tu nam się skojarzyło (dzięki electrotoppietoppie), dlaczego lepiej kupować w bol.com:

A jak jeszcze byście Drodzy Czytelnicy chcieli obejrzeć dla odmiany prawdziwy talent wyłowiony ostatnio w telewizji i w dodatku spokrewniony z Wagonowem to prosimy bardzo, oto Lisa:

Jej kibicujemy całym zespołem i życzymy żeby nigdy nie musiała jechać na Eurowizję, a wszystkich zakupów dokonywała w bol.com.

Z poważaniem,

Sekcja Muzykalna Waszej Ukochanej Redakcji

środa, 06 maja 2009

W celu oddania klimatu narodowego Dnia Wyzwolenia z samego centrum historycznych wydarzeń, czyli oczywiście Wagonowa, pokazujemy państwu pasjonującą relację z przemarszu dzielnych staruszków, czyli weteranów.

Oj działo się tam, działo, materiał niestety nie nasz, ukradziony innej profesjonalnej rozgłośni, ale było warto, drodzy czytelnicy. Jeśli  wam samym nie dane było machać i klaskać wzdłuż jednej z alei, to nie martwcie się, poklaszcie sobie teraz razem z nami.

I niech pokój zapanuje w waszych sercach.

Make love (kochajcie się nawzajem), no war (zamiast walczyć).

Czuj duch!

poniedziałek, 09 lutego 2009

W celu zbadania lokalnych zwyczajów ludności germańskiej ze szczególnym uwzględnieniem jednego z najbardziej tradycyjnych regionów - Bawarii, kierownictwo Waszej Kochanej Redakcji, udaje się niniejszym na urlaub.

Jedziemy gdzie nas oczy poniosą czyli aktualnie do Obersdorfu.

Będziemy tam przyglądać się z zaciekawieniem lokalnej ludności oraz obsługiwanym przez tę ludność turystom.

Dla przestrogi dostaliśmy od naszych amerykańskich znajomych, ten oto ciekawy materiał, obrazujący dość, przyznamy, ekstremalne, podejście to celebrowania tradycji.

Mamy nadzieję, że podobne żeczy nas nie spotkają:

A na razie czuj duch!

Do zobaczenia po urlaubie!

czwartek, 05 lutego 2009
Drodzy zdepresjonowani czytelnicy,
Nie martwcie się!
Zima już za pasem, dni stają się dłuższe, słoneczko (które cię może zabić, w odróznieniu od żarówki, ale tylko gdy jesteś Tofikiem) zagląda czasami i przypomina nam od bezkresnych plażach Maroka i nie tylko, bo także Hiszpanii.

Na tych zaś plażach w tym sezonie będzie gorąco. A wszystko to za sprawą gorących przebojów tego lata.
Tylko u nas, na łamach "Opowieści z Wagonowa", polska premiera hitu nadchodzącego lata, w wykonaniu Fons'a "Viva, viva Cassablanca".


niedziela, 21 grudnia 2008

Kochani nasi czytelnicy,

Święta galopują ku nam jak sam czerwononosy Rudolf i wszyscy to czujemy chcąc nie chcąc.

Zachęcamy was do entuazjazmu i radości mimo recesji i innych tragedii gospodarczych, w końcu jak wiele tak naprawdę potrzebujemy do szczęścia?

Niewiele, a jak wiele, to tylko nam się tak wydaje:)

Cieszcie się, bo jesteście i dane jest wam doświadczać jeszcze dziś pasjonującego istnienia, z całym bogactwem inwentarza, który was otacza.

Nas najbardziej cieszą parodie i żarty z tak zwanym "jajem", chociaż zdajemy sobie sprawę, że poczucie humoru, jest sprawą niezwykle delikatną.

Wybaczcie więc nam, albo uśmiechnijcie się do nas, w wyniku poniższego teledysku Dr. Elmo:

Dobrych Świąt!

Wasza ukochana Redakcja

piątek, 05 grudnia 2008

Nic tak nas nie ubogaca jak starodawne tradycje i wierzenia ludowe. Nic też w tym dziwnego, że każdy naród pragnie mieć swoje własne, niepowtarzalne i zapadające w pamięc tradycje. Tak na przykład Ameryka ma swoje wyjątkowe Święto Pieczonego Indyka zawsze w czwartek w listopadzie, a Polacy obchodzą z pompą majowy Dzień Zniesienia Liberum veto etc... Kraj czerwonych świateł i marihuany nie może pozostawać w tyle, utrwalił więc w jestestwie swych poddanych obchody Sinterklaasa 5 grudnia roku każdego.

Sinterklaas przyjeżdża tu już w listopadzie, nieodmiennie na parostatku i zawsze z Hiszpanii. Na łódce targa ze sobą białego konia zwanego Amerigo oraz tłum niewolników o skórze czarnej jak węgiel i wspólnym imieniu Zwarte Piet ( w końcu niewolnicy nie potrzebują indywidualizacji). Ubrany jest jak biskup i wszędzie zabiera ze sobą złotą laskę i księgę, w której spisane są wszelkie wykroczenia i cnoty ludu.

Saw to łun:

W wybranym porcie witają go z pełną pompą burmistrzowie i członkowie rodu monarszego. Dzieci o entuzjaźmie połączonym z obezwładniającym strachem tłoczą się licznie i uczą piosenek.

No własnie, jeśli o piosenkach mowa, uwagę naszą zwróciła jedna:

"Sinterklaas Kapoentje,

Gooi wat in mijn schoentje,

Gooi wat in mijn laarsje,

Dank je Sinterklaasie"

Wszystko zrozumieliśmy oprócz jednego słowa: Kapoentje. Zapytaliśmy kolegów. Oni się trochę speszyli. Ale z pewną taką nieśmiałością udało nam się to z nich wydusić.

Otóż Kapoen znaczy po niderlandzku kapłon, czyli wykastrowany kogut, którego tuczyło się kiedyś jakieś pięć mięsięcy, zanim trafił na stół arystokratyczny, jako pieczeń kapiąca tłuszczem. W skrócie: tłusty kastrat.

Holenderskie dzieci, zupełnie nieświadomie śpiewają więc,

" Święty mikołaju, tłusty kastracie,

Wrzuć coś do mojego butka,

Wrzuć coś do mojego kozaczka,

Dzięki ci, święty mikołajku"

Dostają za to cukierki, pepernoty i żelki wprost z czarniuśkich rąk mikołajowych niewolników. Czy to nie jest jakiś zły sen?

W związku z tym Redakcja składa oświadczenie:

" My już wolimy Dziadka Mroza z uroczymi śnieżynkami, zamiast klerykalnego nadzorcy niewolników o nieposkromionym apetycie"

I nasza rada dla Kochanych Czytelników: nie uczcie się języków, bo możecie się niemile rozczarować.

 

 

 

wtorek, 04 listopada 2008

Uwaga!

 Drodzy Czytelnicy i cała reszto!

Pragniemy znów zorganizować tym razem już:  4 Wagonowe Kolonie Pijackie.

Pierwsze takie Kolonie odbywały się już w dawnych czasach w Gencie, Brugii a następnie w Hadze i skupiły prawie całą ( towarzyszka Tobor zawsze znajdowała wykręty) śmietankę towarzyską Wagonowa wraz z ponad 20 butelkami wina, nielicznymi butelkami wiśniówki i krupniku, frytkami, pizzami i zabawą do rana.

Na jednych z takich kolonii na przykład towarzyszka Pikutek rozpiła się już na dobre (z ropaczy nad prawie utraconym panieństwem), a inne członkinie straciły pieniądze w wirze zakupów, albo naoglądały się świństw (mamy tu na myśli " Nauki przedmałżeńskie w wykonaniu Mai i Gucia").

Tym razem nie może być gorzej!

Jedźcie z nami, najlepiej do Kijkduinu, bo blisko by było na zakupy i nad morze (dla tych bardziej fanatycznych), do knajp i stołówek, i w razie czego blisko do domu (mamy tu niestety tylko na myśli czytelników lokalnych z Wagonowa i okolic), jakby komuś dzieci płakały.

W ramach zachęty przestawiamy plakat reklamowy na którym widnieją towarzyszki Pisiek i Anetka w strojach galowych z reklamówką pełną pustych już niestety butelek (na wymianę).

 

Poczujcie klimat i zapisujcie się natychmiast.

Liczba miejsc ograniczona.

Liczba butelek nie!

 

Wasza Redakcja to Dobra Organizacja

 

środa, 08 października 2008

Okazja, posiadłość do sprzedania, na upojnej tulipanowej prowincji, przy ulicy o pięknej nazwie Klomperweg (miejscowość zataimy, żebyście nas czasem z  kupnem nie ubiegli), za cenę nieznaną (pewnie tak wysoką, że na fundzie nie wypadało wspominać). Grunt, że jest zdjęcie!

geen

I jak tu nie kupić?, no grzech po prostu zmarnować okazję!

Samo domostwo pomijamy, bo niczym się nie wyróżnia, za to łąka, hmm, wspaniała i daje niezliczone możliwości!

Kup już teraz.

sobota, 20 września 2008

Kochani Czytelnicy/Geachte mensen,

Po dwóch tygodniach niezmąconych wakacji oraz po jednym tygodniu ciężkiej orki na ugorze nematologii, Kochana Redakcja wraca do redakcyjnej aktywności/ Na twee weken prettige vakantie en één week van het ploegen in de braakland van nematologie komt uw Beste Redactie naar haar activiteit terug.

 Wakacje Nasze były niezwykle piekne, choć nie wolne od przeszkód i niewygód, trosk i melancholii./ Onze vakantie waren mooi, maar niet helemaal vrij van hindernissen en ongemakelijkheden, zorgen en melancholie. 

Przeszkody związane były z warunkami pogodowymi z kategorii deszcz, niewygody spowodowane spaniem na twardych matach i bólem mięśni schodzących z gór, do trosk przyczyniły się stany zdrowotne członków Redakcyjnego klanu, a melancholia jest stałym elementem wypływającym z obserwacji życia, wszechświata i całej reszty./ De hindernissen kwamen meestal van de niet vriendelijke weeromstandigheden (categorie:regen), de ongemakkelijkheden zijn door de harde matjes en naarbenedengaande spierpijn veroorzaakt, de zorgen kwamen door de gezondheidsklachten van familieleden en de melancholie is een vaste element, die van de observatie van het leven, het heelal en alles komt.

Ale powtarzamy: Warto było!/Maar wij zeggen eens meer: Dat was een moeite waard!

Zobaczylismy rzeczy, o którym się nematologom nie śniło, zwłaszcza, że siedzą oni zwykle z nosami w płytkach z nicieniami albo plastikowych probówkach./We zaggen dingen waarover de nematologen niet dromen, vooral omdat ze de hele tijd met hun neusen in de schaltjes met nematoden of in de plastic eppjes zitten.

Nasz uzdolniony redakcyjny fotograf zrobił to zdjęcie bedąc na terasie Sphinxa na Jungfraujoch i ze szcześcia nam prawie zemdlał, dlatego wyszło mu czarnobiałe./ Onze talentvolle fotograaf heeft deze foto gemaakt, toen hij op de Sphinx-terrasse stond (op Jungfraujoch) en hij was zo blij, dat hij bijna flauw is gevallen, daarom is de foto zwart/wit geworden.

Prawda, że niesamowite?/ Echt bijzonders,toch?

Kochani, było jak było, grunt ze wróciliśmy, bo pewnie się za nami bardzo stęskniliście?/Beste mensen, het was als het was, maar de belangrijkste is dat we weer terug hier zijn, zeker hebt u ons echt gemist?

My za wami też trochę się stęskniliśmy/We hebben u ook een beetje gemist.

Zostańcie z nami, obiecujemy być dla was nieustanną inspiracją i pociechą/Blijven met ons alstublief, we beloven altijd een inspiratie en troost voor u zijn.

z redakcyjnym pozdrowieniem/met vriendelijke groet,

Wasza Kochana Redakcja/Uw Geachte Redactie 

środa, 17 września 2008

Na życzenie naszych licznych czytelników z zagranicy, zamieszczamy tłumaczenie listu do redakcji opublikowanego 25 sierpnia 2008 r. Tekst został opublikowany w oryginale (niderlandzkim), a zostanie poniżej przetłumaczony wraz z wprowadzeniem i odpowiedzia redakcji na język polski przez tłumacza przysięgłego dr. hab. Janusza Wiatraka (3.99 zł za słowo).

" Dzisiaj otrzymaliśmy list od naszego wiernego czytelnika. List ten zawiera kilka ważnych pytań:

Droga redakcjo,

Zdałem egzaminy niderlandzki jako drugi język! Po sześciu tygodniach niecierpliwego oczekiwania dostałem w sobotę list z wynikami. Wszystkie części zaliczone dużo powyżej normy! Kilka lat ciężkiej pracy nie poszło na marne.

 Czy mogę teraz wywiesić mój tornister za oknem (zwyczaj holenderskich nastolatków po zdaniu końcowych egzaminów w szkole średniej - przyp. redakcji)? Widziałem, że wielu uczniów zrobiło tak po zdanych egzaminach w lipcu. Czy muszę wywiesić go razem z flagą (tornistry wywiesza sie zwykle na flagach, żeby zaakcentować dumę narodową - przyp. redakcji). Chcę żeby wszyscy sąsiedzi wiedzieli, że zdałem.

Następne pytanie brzmi: Gdzie mogę sprawdzić czy mój wynik jest dobry czy bardzo dobry? W liście podano tylko minumum punktowe, a ja chciałbym wiedzieć jak dobry naprawdę byłem. W końcu tym wynikiem muszę się pochwalić mojej rodzinie, nieprawdaż?

Ostanie pytanie brzmi: Gdzie mogę dać swój dyplom do oprawienia? Nie zależy mi na taniej ramce z IKEI (popularny sklep meblowy i nie tylko, spokrewniony z zespołem ABBA- przyp. redakcji), ale na czymś najlepiej złotym, żeby w salonie się rzucało w oczy.

Oczekuję niecierpliwie Państwa odpowiedzi oraz listów z gratulacjami od innych czytelników.

Z wylewnymi pozdrowieniami,

 Aztam Koncam (wydźwięk imienia i nazwiska wskazuje na pochodzenie marokańskie - przyp. redakcji)

Drogi czytelniku,

 Nasze odpowiedzi są niezwykle proste:

NIE

NIE

NIGDZIE

NIE

NIGDZIE

Dyplom najlepiej jest włożyć do szuflady i zająć się wreszcie jakąś pracą.

Z jeszcze gorętszym pozdrowieniem,

Pańska droga Redakcja"

{243 X 3.99 zł = 969.57 zł - przyp. tłumacza}

Nie wyklucza się, że nasz zaufany tłumacz niczego nie upiększył w celu wygenerowania większej ilości słów (bierze za obszerność końcowego tłumaczenia), ale ponieważ trudno dzisiaj o ekspertów w dziedzinie tego trudnego języka (mamy na myśli oczywiście język polski), przymykamy nasze redakcyjne oczy. Czekamy na dalsze listy od czytelników z całego świata (także z Surinamu). Piszcie kochani, będziemy mieli co czytać.

Wasza z wakacji powrócona (wkrótce obszerna relacja),

Kochana Redakcja

 

 
1 , 2
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Licznik odwiedzin